piątek, 2 maja 2014

[43] Maskotki, serwetki - czyli szycie i szydełkownie to trudna sztuka


    Hej.
    Przez ten czas od ostatniej notki, czyli czas egzaminów (poszło mi całkiem ok) itp. mogłam dokończyć moje rysunki 100TC, gdybym oczywiście ich gdzieś nie zgubiła -.-. I w sumie nic takiego nie rysowałam oprócz typowych twarzy, kiedy się nudzisz. Tak więc wstawiam moje piękne maskotki ;).

    Pierwszą z nich jaką kiedykolwiek zrobiłam, jest ta po prawej stronie. Wycinałam materiał bez jakiegoś wzoru i ogólnej wiedzy. Miała to być śliczna, słodka laleczka z sukienką, a wyszła laleczka, ale Voodoo. W końcu pomalowałam ją akwarelami, żeby weselej wyglądała i nie straszyła mnie po nocy. 


   Drugą był ten Slenderman  po lewej. Miał być tygrysek (taki mniej więcej jak dorysowałam na środkowym obrazku), ale nie chciało mi się już i z drugiej strony on jest zrobiony z takiego materiału, do którego mi nic nie pasuje, więc się wnerwiłam i zostawiłam tak jak jest.

    Trzeci jest to mój najukochańszy i najsłodszy miś. Co z tego, że ma zeza, że nie jest stworzony, żeby prosto siedzieć tylko, żeby robić szpagat, że jest cały powyginany i brakuje mu tylko takiej białej linii co się rysuje wokół trupa. Ale to właśnie przez to jest taki słodki, że wygląda trochę jak kaleka ;P.

   Oczywiście Slenderman i Miś powstali dzięki naszej pani od techniki. Najpierw przez połowę semestru mieliśmy wyszywać jakieś ściegi, a to tulipany (na kartce), a to pieski (to akurat normalnie na materiale), później przyszedł czas na płaskiego misia. Teraz był taki 3D. My już jak widzimy igłę i nitkę to nam jest niedobrze. Bo ile można? A ostatnio mamy serwetki. O dziwo bardzo przyjemnie mi się to robi. Co prawda uczyły mnie robić na szydełku aż trzy osoby, ale dopiero po obejrzeniu filmików na Youtube ogarnęłam o co chodzi. Na razie szydełkuję na jakiś starych włóczkach, bo zawsze nie po drodze do sklepu.

   Konkurs na antagonistę One Piece. Znowu się nie udało, ale to było ciekawe. Nazwałam go Keibetsu czyli pogarda. Oczywiście tłumacz google zawsze pomocny ;P


Pozdrawiam ;).

7 komentarzy:

  1. Wow, podziwiam Twojego bloga, bo widac, ze artystyczna z Ciebie dusza :)

    Co powiesz na wzajemną obserwację? Daj znać u mnie :)

    Buziaki.

    Ps. Czy mogłabyś kliknąć "Lubię to!"? Będę bardzo wdzięczna :))
    https://m.facebook.com/?_rdr#!/profile.php?id=1397734147115883

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, zgadzam się, że szycie i szydełkowanie to trudna sztuka. Sama się o tym przekonałam. A twoje zabawki i serwetki wyszły uroczo. Rysunek ładny, ale nie w moim typie;) Widzę, że zmieniłaś wygląd bloga ( spostrzegawcza ja dopiero teraz zauważyłam) tak jest ładniej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szycie i szydełkowanie... Mnie osobiście nigdy do igieł nie ciągnęło i fakt, pewnie nie jest to proste. Za to pamiętam jak haftowałam do szkoły... strasznie czasochłonna praca, ale efekty super. Miś najfajniejszy ^^ W każdym razie gratuluję cierpliwości. Taka z Ciebie artystyczna duszyczka, widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatni uśmiech zabójczy ^ ^. A przytulaski wyglądają bardzo sympatycznie, robienie takich rzeczy bardzo koi i uspokaja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten misio uroczy! :) Zresztą w ogóle takie ręcznie robione maskotki, choćby były krzywe, zawsze będą mieć w sobie to "coś" czego brakuje takim fabrycznym. A czym to wypychasz? Mówisz o technice w szkole, czy jakieś dodatkowe zajęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypycham watą. A mówię o szkolnej technice. W sumie to na zajęcia dodatkowe chodzę tylko na te artystyczne, ale to jest kółko szkolne.

      Usuń
    2. To ciekawe. Ja nigdy nie miałam w szkole takich rzeczy, szkoda. ;)

      Usuń